W stępie, ostach i burzanie i inne opowiadania

$12.00

natanna na blogu moje zaczytanie napisała: “Te opowiadania o uwłaczających godności ludzkiej warunkach pobytu i niewolniczej pracy, o poniżającym do granic wytrzymałości, nieludzkim,  traktowaniu przesiedleńców  oraz jeńców wojennych, poraziły mnie swą wymową wpędzając  w nastrój  przygnębienia,  ale równocześnie przybliżyły mi ogrom tego strasznego zła jakiego nasi rodacy tam, na wschodzie doświadczali.

Bohaterem a zarazem narratorem jednego z opowiadań o tytule “Pod murem” jest jeniec obozu jenieckiego Starobielsk I, malarz, którego myśli, w czasie słuchania wiadomości płynących z głośnika na słupie, biegną ku Proustowi :

“Jednakże uwaga chudego malarza natychmiast wyłącza się jak automat i , sam zaskoczony, raptem myśli o Pruście. Dlaczego o Prouście? – odtrąca tamte myśli nowa myśl. Aha, C. chciał, żebym zrobił wykład o Prouście, o jego problematyce miłosnej. Mój Boże, właśnie miłosnej?, myśli i przypomina sobie nagle, jak Swann w rozmowie z Odettą  nalega, aby dowiedzieć się, czy katleje mają zapach, czy nie: “Doprawdy, nie robi to pani przykrości” A jeśli je powącham – aby się przekonać, czy pachną, czy też nie? Nigdy ich nie wąchałem, czy można? Niech pani powie szczerze?…Wolno spróbować, czy nie pachną bardziej od tamtych?”[*]

“Wraca. Mżawka ustała, chwyta przymrozek, wiatr jest ostrzejszy. Przenikając szynel, ściska lodowatymi kleszczami. Wstrząsają nim dreszcze. Kiedy wsuwa się do sieni, ogarnia go ona znowu całego swą piwniczna wonią, która kiedy tylko otwiera drzwi do sali służącej im ostatnio za kwaterę, wchodząc między prycze, stęża się i gęstnieje zatęchłym zapachem niedopranej bielizny, niedomytych ciał, nędzy, głodu i upadku. A choć jeszcze niektórzy nie śpią, ale siedząc w pobliżu światła, obierają odzież z robactwa albo rozmawiają, i widzi skierowane ku sobie pytające spojrzenia, nie mówi nic, bo jego płuca dławią się z braku powietrza. Rzuca się na swoją pryczę pomiędzy tam leżącymi i okrywa połą szynela głowę, wciąż oddychając z wysiłkiem, upokorzony ta wonią do głębi, gdyż jest to i jego woń, teraz tylko wyraźniejsza. Potem, uświadamiając sobie, że to woń ludzi, którzy jak i on sam nie żyją już wśród żywych, będąca jak gdyby zwiastunem grobu, stara się jak najprędzej oddalić z tego miejsca i przez chwilę jeszcze z przymusem słucha odzywających się w pobliżu na pryczach głosów, choć wie, że oddalając się, już nie może ich zrozumieć. I na przekór temu drugiemu “ja” w sobie i sytuacji, w jakiej się znajduje, myśli :Poprawianie katlei, to będzie wykład o poprawianiu katlei. I znowu z dna pamięci zaczyna płynąć strumieniem tamta proza Prousta, przynosząc obrazy zamglone, lecz fascynujące, i myśli : Kwiat, tak, kwiat właśnie symbolizuje tam miłość fizyczną we wzajemnych związkach dwu różnych par : Swanna i Odetty oraz barona de Charlus i Jupiena; miłość tych dwu par nie jest uczuciem doskonałym; miłość Swanna jest zawsze przyćmiona wątpliwościami i zazdrością, toteż Swannowi nigdy nie uda się zdobyć psychicznej władzy nad Odettą; Charlusa i Jupiena łączy miłość inwertystów, a więc miłość jałowa; stąd oryginalne wyrażenie “kochać katleję”, używane przez Swanna zamiast “kochać się”, i wizyta trzmiela u orchidei, służąca wytłumaczeniu stosunków między Charlusem i Jupienem…
Teraz znów jest w nim spokój, prawie cisza, myśl pracuje niespiesznie, równomiernie, niemal chłodno, dobywając na powierzchnię świadomości fakty, detale, sądy, o których zdawało mu się, że nie ma pojęcia, a przecież były gdzieś w zwojach mózgowych, zmagazynowane przez lata, dobrze zakodowane, i teraz wiążą się w organiczną całość : Proust wybiera kwiat dla symbolizowania aktu miłosnego, w którym Swann wyobraża sobie możliwość posiadania Odetty; kwiat to niezwykle rzadki, bo Swann myśli, że tylko on pozyskał jej względy; rzadkość tego kwiatu podkreśla jeszcze to, że spełnienie pragnienia następuje po długim, rozpaczliwym poszukiwaniu Odetty; wszystkie perypetie tego poszukiwania są opisane i pozwalają nam wyobrazić sobie  człowieka ginącego z pożądania; to wszystko służy przygotowaniu nas do nadchodzącej chwili, w której Swann posiądzie Odettę, ale opisu tej chwili nie znajdujemy, gdyż jak mówi autor, jest to chwila, ” w której zresztą nie posiada się nic”; nie akt więc miłosny jest najważniejszy w stosunku Odetty i Swanna, lecz właśnie cały rytuał, którym Swann go otacza, rytuał, który ma uczynić ten akt czymś bardziej zmysłowym, czułym, tajemniczym i egzotycznym, tak jak kwiatki katlei, że ” posiadanie tej kobiety wyłoni się z szerokich płatków lila…”
Aż w końcu ten odzyskany w ten sposób spokój pozwala mu powrócić do rzeczywistości sali, do stężonym mrokiem okrytych prycz, do skulonych pod derkami i płaszczami ciał spowitych szczelnie we własne ścinające  się lodowato w powietrzu oddechy, w chrapanie, kaszel, jęki, westchnienia, w szepty i krzyki przez sen”.[**]

1 w magazynie

Opis

Imię i nazwisko autora: Włodzimierz Odojewski
Podtytuł:
Z udziałem:
Miejsce wydania: Warszawa
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 205
Ilustracje:
ISBN:978-83-247-1600-5
Ilość egzemplarzy: 1

Dodatkowe informacje

Autor

Danielle Steel

Rok wydania

2020

Ilość stron

336

Czy zawiera ilustracje

tak

Ilość egzemplarzy

1

Numer ISBN

978-83-240-7123-4

Wydawnictwo

Znak literanova

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o “W stępie, ostach i burzanie i inne opowiadania”

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *